Polityka Bezpieczeństwa

Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza, ul. Harenda 12a, 34-500 Zakopane informuje, że ze względów szeroko rozumianego bezpieczeństwa teren Muzeum i Mauzoleum Jana Kasprowicza jest monitorowany: wejścia do budynku, teren wokół Muzeum i Mauzoleum, wnętrza budynku.

Wejście w oznakowaną strefę objętą systemem monitoringu jest równoznaczne z wyrażeniem zgody przez każdą osobę na przetwarzanie jej danych z zakresie wizerunku i realizowanych czynności, które zostaną zarejestrowane przez kamery systemu monitoringu w Muzeum Jana Kasprowicza, ul.Harenda 12a, 34-500 Zakopane. Osoba, której wizerunek został zarejestrowany w systemie monitoringu ma prawo do uzyskania informacji dotyczących operacji przetwarzania danych jej dotyczących w zakresie: zasad rejestracji i zapisu informacji sposobów zabezpieczenia informacji a także możliwości udostępnienia zgromadzonych danych praw i i obowiązków podmiotu prowadzącego monitoring praw osób objętych monitoringiem.

 

 

 

Aktualności

„Coś co błyszczy pod własnym płotem” – wokół poezji Tomasza Gluzińskiego. 196. Wieczór na Harendzie .

W tym roku przypada 95 rocznica urodzin zakopiańskiego poety Tomasza Gluzińskiego.  Na tę okoliczność Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza zorganizowało kolejny- 196 Wieczór na Harendzie. Tematem spotkania była poezja Tomasza Gluzińskiego (1924–1986) ale i „garść” informacji biograficznych i wspomnień o tym niezwykłym Zakopiańczyku.         

W klimat poezji Tomasza Gluzińskiego, w świat słowa pisanego wprowadzali zebranych mistrzowie słowa mówionego oraz poezji zaklętej w muzyce: Ada Jerzmanowska i Andrzej Bienias – aktorzy Teatru Stanisława Ignacego Witkiewicza, oraz współpracujący z teatrem Max Kowalski muzyk, kontrabasista, aranżer, kompozytor, autor muzyki do kilkunastu spektakli. 

Spotkanie prowadził Piotr Kyc , który wspominał pierwsze lektury poezji Gluzińskiego  na początku lat osiemdziesiątych, kiedy w twórczość poety często ingerowała cenzura  usuwając z wierszy słowa, wersy, czy nawet całe utwory przygotowane do druku. Jednym z gatunków uprawianych przez poetę był sonet - kunsztowna kompozycja poetyckiego utworu złożona z 14 wersów zgrupowanych w dwóch czterowierszach rymowanych i dwóch trójwierszach. Poeta nadał kilkuset sonetom formę akrostychu, co według cenzury służyło wprowadzeniu jej w błąd i przemycaniu niecenzuralnych treści.

W ramach rozrywki umysłowej goście Harendy otrzymali sonety i mieli okazję odczytać myśli poety utworzone z pierwszych liter wersów.   

Tomasz Gluziński urodził się 18 października 1924 roku we Lwowie, do szkoły chodził przy tej samej ulicy, co jego o dziesięć lat młodszy krajan, Zbigniew Herbert, z którym w latach późniejszych korespondował. Uczęszczał do Państwowego Gimnazjum im. Stefana Batorego. Od 1942 r. w Armii Krajowej (pseud. Popiel), w 1944 żołnierz 10 kompanii, IV Batalionu, 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK na terenie Gorców. Po wojnie studiował prawo i historię sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 1950 mieszkał w Zakopanem, gdzie był trenerem narciarstwa alpejskiego: m.in. w latach 1952– 1954 – kadry narodowej kobiet.

Był jednym z wielu wędrowców, którzy zawędrowali do Zakopanego po wojennej tułaczce. Wędrowców bez prawa powrotu do krainy dzieciństwa, do krainy wolności i godności, co nie oznacza bez prawa do zachowania wierności tym wartościom.   

  W roku 1983 pisze w liście do Herberta: „Od 1939 r. traktuję swój stan, jako stan tymczasowy i nigdy, ale to przenigdy nie pogodziłem się z myślą, że godność i wolność, która była moim udziałem jeszcze przed II- gą wojną światową są walorami utraconymi już bezpowrotnie”.

Herbert odpisuje mu po miesiącu” Twój szkic autobiograficzny przeczytałem parę razy i oto co mogę powiedzieć. Przy wszystkich różnicach detali (a to wydaje się drugorzędne) pod Twoimi losami mogę się — jak by to powiedzieć - podpisać, bo i u mnie koleje życia w swojej istotnej treści były tak podobne, że aż mi się zrobiło jasno i ciepło na duszy. Może i przegraliśmy, ale nie żyliśmy na kolanach, a to przecież najważniejsze.
Uświadomiłem sobie dzięki Tobie, jaka to jednak bezcenna rzecz solidarność pokoleniowa - nie ta wynikająca z daty urodzin, ale z zachowania wierności
”.

   I taki był Tomasz Gluziński, bezkompromisowy, odważny w swoich poglądach, wierny wartościom wyniesionym z krainy dzieciństwa - ze Lwowa.     

Słuchając na Harendzie „garści poezji” w kapitalnej interpretacji zakopiańskich aktorów     czujemy, że spotykamy się z poezją dobrą, szukająca sensu, stawiająca pytania istotne w sposób prosty, co jest cechą twórców i utworów wybitnych.

 Wiersze Tomasz Gluzińskiego drukowały czasopisma literackie, co w tamtym okresie świadczyło o wysokiej ocenie tej poezji. Wydano 11 jego tomików wierszy w prestiżowych wydawnictwach. Trzy ukazały się już po jego śmierci. Były to: Wiersze (1964), Wokaliza (1968), Wątek (1968), Motowidło (1969), Pod pieczęcią (1974), Przebieg wydarzeń (1977), Szczątki emocji (1982), W żarnach świata (1986), System wartości (1996), Droga krzyżowa (1997). Wielkie Pastwisko (2005) - zbiór wierszy. Nie zabiegał o laury. W konkursach udziału nie brał. Żył na uboczu głównych nurtów poezji. Zajmował w niej dość wysokie, ale odosobnione miejsce.

 Debiutował w 1958 wierszami "Homo sapiens" i Wehikuł w „Tygodniku Powszechnym”. Członek Związku Literatów Polskich do 1982 r. Nagrodzony w 1962 r. Nagrodą Czerwonej Róży a w 1978 r. Nagrodą im. Roberta Gravesa Polskiego PEN Clubu za tom wierszy "Przebieg wydarzeń".

Obecnie jest to poeta mający swoje miejsce w historii literatury, ale jest niesłusznie nieco zapomniany. Krzysztof Karasek w przedmowie do zbioru wierszy Tomasza Gluzińskiego Wielkie Pastwisko (WIĘŹ  2005 r.) pisze (…) Jeśli chodzi o Gluzińskiego, powiedzieć można, że jego poezja, dlatego, że rozwijała się na uboczu głównych nurtów ma charakter otwarty, a jej wpływ na język poetycki współczesności jest wciąż żywy, więc dyskretny i wyczuwalny zarazem; ma on swoje przedłużenia i konsekwencje. Wiersze Juliana Kornhausera z pierwszego, najbardziej odważnego i gwałtownego okresu Nowej Fali nie byłyby możliwe bez Wierszy Gluzińskiego. Można rozpoznać w nich ten sam zgoniony rytm współczesności, ten sam model wiersza – nieciągłego, o zakłóconej strukturze logicznej, o zdyszanym strumieniu przepływu realiów świata. Jest Też Gluziński ojcem modnego obecnie w młodej poezji ashberyzmu (Andrzej Sosonowski). Tylko że pisał swoje wiersze co najmniej dziesięć lat wcześniej nic Ashbery. Nikt oczywiście z młodych tego nie wie, bo czy oni w ogóle coś z poezji polskiej czytają, poza tym, że czytają siebie? Łatwiej zauważyć coś, co ledwie migoce w Hameryce niż coś, co błyszczy pod własnym płotem.  

  W roku 2005 ukazał się obszerny wybór wierszy Tomasza Gluzińskiego „Wielkie pastwisko”. Według Jarosława Mikołajewskiego -poety, eseisty, reportażysty, laureata wielu konkursów poetyckich i literackich „tom Gluzińskiego należy do największych wydarzeń literackich naszego czasu”.     

 Debiutował Tomasz Gluziński późno – będąc czterdziestolatkiem. Jego „Wiersze” (wydane w 1964r) w opinii krytyków literackich, to książka wybitna, zaskakująca formą i siłą wyrazu. Do dziś lektura jej dostarcza rzadkich emocji. Tak było i na Harendzie w domu Kasprowicza – były emocje i refleksja, poczucie spotkania z dobrą sztuką.  

 Tomasz Gluziński - lwowianin, syn Józefa, nauczyciela gimnazjalnego i poety, oraz Zofii z Konradów, urzędniczki zmarł 3 maja 1986 roku w Zakopanem na przedprożu wolności, na którą tak długo czekał. Serce nie wytrzymało. Jest pochowany na Starym Cmentarzu na Pęksowym Brzyzku.

Poezja Tomasz Gluzińskiego powinna powracać do nas systematycznie poprzez wydarzenia kulturalne organizowane na terenie miasta. Może będzie to konkurs poetycki jego imienia…? Po śmierci poety w ciągu ponad trzydziestu lat zorganizowano tylko dwa wydarzenia poświęcone jego pamięci. Czytano wiersze w Teatrze Stanisława Ignacego Witkiewicza, a w roku 2014 Wojciech Szatkowski zorganizował spotkanie poświęcone Tomaszowi Gluzińskiemu – poecie i trenerowi.      

196 Wieczór na Harendzie przygotowała Małgorzata Karpiel Kierowniczka Biura Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza i kustosza w muzeum poety we współpracy z Jolantą Patyrak i wolontariuszkami.

Organizatorzy dziękują za poczęstunek pracownikom Szkoły Podstawowej nr 9 im. Jana Kasprowicza w Zakopanem.

Spotkanie z poezją na Harendzie został zrealizowane w ramach projektu „Wieczory na Harendzie” dofinansowanego ze środków Gminy Miasto Zakopane.

 

Tomasz Gluziński

 

Zostawiam tobie te sonety zwrotne wdowo

Oto wyruszam w podróż między gwiazdy

Fatum mnie wzywa przynagla do jazdy

I czasu skąpi na ostatnie słowo

 

A gdy mnie wspomnisz zmawiaj je na nowo

Głośno powtarzaj przebiegłe ich nazwy

Licz majuskuły lecz nie wierz im nazbyt

Ukryte hasła są tylko osnową

 

Zostawiam tobie te konstrukcje zwrotne

I pamięć po mnie że kiedyś pisałem

Na tym tu stole w dniu chmurne i słotne

 

Sonety trudne z tobą je czytałem

Kiedy rytm zgrzytnie wybacz mi usterkę

Albowiem z tobą zdradzałem euterpe

 

Z tomu Sonety zwrotne” ( 1972)

 

Tomasz Gluziński

 

Ile jeszcze  

Jakie jeszcze doświadczenia

 

Ile ofiar ponieść trzeba

by nie zwano potrzeb ducha

targiem tylko

                          o kęs chleba

 

Ile czasu ma przecieknąć

 

by zrozumieć, że głód serca

żywi się obrokiem prawdy

a nie złotem

                      co uśmierca

 

Ile jeszcze krwi upłynie

 

Ile zjemy beczek soli

aby pojąć skąd łaknienie

Żeby wiedzieć co nas boli

Zakopane 06.09.1083

 

 

 

 Tomasz Gluziński

 

Niezależność

moja wolność

składa się

z kilku zaledwie elementów

pierwszy 

to obcość nienawiści

która jest niewolą najokrutniejszą

drugim

jest rozbrat z zazdrością

tą uzurpacją wyłącznego posiadania

trzecim

niezależność myślenia

lub jeśli kto woli

odporność

na zniewalające a niekiedy

trujące prądy filozofii

ostatnich stuleci

reszta atrybutów

nie zasługuje na to

by o nich wspominać

jeśli nie chce się

skrzeczeć jak byle papuga

w byle jakiej

drucianej klateczce 

 

 

Tomasz Gluziński

 Wyszeptać prawdę

mądrość poety

jego ironia

furia niewiary, która miażdży kłamstwo

rozbija stiuki mozaiki intarsje

tłucze marmury rozwala pałace

gorycz rozsądku

i chłodnej prawdy obnażona klinga

oko ostrzejsze niż sokole szpony

i język giętki syczący jak żmija

poeta mądry nie podnosi głosu

jego milczenie groźniejsze niż groźba

on bat obłudy znosi jak mężczyzna

dopiero miłość czyni zeń gadułę

gdy go za młodu zdradzi czarnobrewa

albo na starość uwiedzie ojczyzna

jakby niepomny że wyszeptać prawdę

ten tylko może komu braknie tlenu

śpiewa falsetem swą spóźnioną miłość

kartkując słownik w wytartym fotelu

rozwińzwiń

Zmiana godzin pracy

Szanowni Państwo.

Przypominamy, że od 1 listopada zmieniamy godziny pracy. Muzeum czynne będzie codziennie, oprócz poniedziałków w godz. 10:15 - 15:15

rozwińzwiń

Gmina Miasto Zakopane wspiera działalność Muzeum Jana Kasprowicza

W wyniku otwartego konkursu ofert na realizację zadań z zakresu kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i tradycji w 2019 r. organizowanego przez Gminę Miasto Zakopane, przyznana została Stowarzyszeniu Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza dotacja na realizację dwóch zadań:

  • ”Harenda. Zakopiański Salon Artystyczny. (W kręgu literatury, malarstwa, muzyki i tradycji regionalnej)" - w wysokości 49.950 złotych
  • oraz "Wieczory na Harendzie" - w wyskości 9.300 zł.

Dziękujemy!

rozwińzwiń

196. Wieczór na Harendzie: Wokół poezji Tomasza Gluzińskiego

Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza serdecznie zaprasza na kolejny "Wieczór na Harendzie", dnia 16 listopada 2019 r. o godz. 18:00 do Muzeum Jana Kasprowicza.

Podczas "Wieczoru" przypomnimy twórczość poetycką znakomitego poety związanego z Zakopanem - Tomasza Gluzińskiego (1924–1986). Urodził się we Lwowie, gdzie uczęszczał do Państwowego Gimnazjum im. Stefana Batorego. Od 1942 r. w Armii Krajowej (pseud. Popiel), w 1944 żołnierz 10 kompanii, IV Batalionu, 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK na terenie Gorców. Po wojnie studiował prawo i historię sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim. Od 1950 mieszkał w Zakopanem, gdzie był trenerem narciarstwa alpejskiego: m.in. w latach 1952– 1954 – kadry narodowej mężczyzn. Debiutował w 1958 wierszami "Homo sapiens" i Wehikuł w „Tygodniku Powszechnym”. Członek Związku Literatów Polskich do 1982 r. Wydał 11 tomów poezji. Nagrodzony w 1962 r. Nagrodą Czerwonej Róży i w 1978 r. Nagrodą im. Roberta Gravesa Polskiego PEN Clubu za tom wierszy "Przebieg wydarzeń".

Wiersze Gluzińskiego czytać będą artyści Teatru St. I. Witkiewicza: Adrianna Jerzmanowska i Andrzej Bienias oraz uczeń narciarski Gluzińskiego - Jerzy Sarkowicz. Oprawę muzyczną zapewni kontrabasista - Max Kowalski.

Wspólnie z najbliższą rodziną i przyjaciółmi poety wspominać będziemy tego niezwykłego Zakopiańczyka. Tomasz Gluziński w tym roku skończyłby 95 lat.

Całość poprowadzi Piotr Kyc -prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza

 

Spotkanie realizowane jest w ramach projektu „Wieczory na Harendzie” dofinansowanego ze środków Gminy Miasto Zakopane

rozwińzwiń

XXVIII Kwesta Zaduszkowa w Zakopanem

1 listopada 2019 r. na dwóch zakopiańskich cmentarzach – Starym i Nowym odbyła się XXVIII Kwesta Zaduszkowa na Rzecz Ratowania Zabytkowych Nagrobków. Również i my - Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza - wzięliśmy udział w tej akcji. Nasze Stowarzyszenie reprezentowali: Małgorzata Karpiel – kustosz Muzeum Jana Kasprowicza oraz członkowie Zarządu Głównego: Beata Denis-Jastrzębska – sekretarz i Piotr Kyc - prezes. Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli tę akcję.

Kwestowanie było także okazją do spotkań ze znajomymi, którzy przyjeżdżają - nieraz z odległych stron - do Zakopanego, na groby swoich bliskich. W ten sposób spotkaliśmy wieloletnią kustoszkę Muzeum na Harendzie, panią Wiesławę Piotrowską-Sowadską.

 

rozwińzwiń

194. Wieczór na Harendzie: Od obrazu do dźwięku. Spotkanie z poetkami Jadwigą Maliną i Kingą Piotrowiak-Junkiert

Pod linkiem poniżej zamieszczona została  relacja fotograficzna autorstwa Piotra Kyca.

https://www.watra.pl/zakopane/kultura/2019/10/20/194-wieczor-na-harendzie-od-obrazu-do-dzwieku-spotkanie-z-poetkami-jadwiga-malina-i-kinga-piotrowiak-junkiert

Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza zaprasza w dniu 19 pażdziernika o godz. 12:00 na spotkanie z dwiema poetkami o szczególnie wrażliwym uchu poetyckim – i zmyśle plastycznym. Słyszenie i widzenie co innego oznacza dla Jadwigi Maliny, autorki „Czarnej załogi” (szósty tom w dorobku autorki; Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, 2018), a co innego dla Kingi Piotrowiak-Junkiert, autorki „Pieśni Myrmidonu” (Dom Literatury w Łodzi, 2019). Co konkretnie? Zapytamy, nie lekceważąc tego, iż pisanie obu autorek jest nie tylko zmysłowe, lecz także intelektualne, konceptualne – i niesprowadzalne do wspólnego mianownika (mimo wspólnoty). Spotkanie poprowadzi krytyczka literatury, dr Eliza Kącka,

JADWIGA MALINA - poetka, redaktorka kwartalnika „Czas Literatury”, sekretarz zarządu Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autorka tomów wierszy: "Szukam ciemna" (1996), "Zanim" (2007), "Strona obecności" (2010), "Od rozbłysku" (2013), "Tu" (2015), "Czarna Załoga" (2018). Publikowała m.in. w „Dzienniku Polskim”, „Sycynie”, „Regionach”, „Odrze”, „Frazie”, Miesięczniku „Kraków”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Krytyce Literackiej”, „Nowej Dekadzie Krakowskiej”, „Migotaniach”, „Toposie”, „Twórczości” także na portalach Poeci Polscy pl. Babiniec Literacki, Pisarze pl. Wybrane wiersze poetki zostały przetłumaczone na język rosyjski, serbski, słoweński i angielski. Laureatka Nagrody „Krakowska Książka Miesiąca” za tom Od rozbłysku (wrzesień 2013). Dwukrotnie uhonorowana Nagrodą Starosty Powiatu Myślenickiego (2010, 2016). W 2019 wyróżniona przez Kapitułę Nagrody Literackiej im. ks. Jana Twardowskiego za tom Czarna załoga. Nominowana do Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego - ORFEUSZ za tom Tu (2016) oraz do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy za tom "Czarna załoga" (2019).

KINGA PIOTROWIAK-JUNKIERT - poetka, badaczka, tłumaczka i redaktorka. Na co dzień wykłada literaturę węgierską na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Autorka monografii "Świadomość zwrócona przeciwko sobie samej. Imre Kertész wobec Zagłady" (Warszawa, 2014). Ostatnio w jej przekładzie ukazały się książki: Imre Kertész, "Ostatnia gospoda" (W.A.B, 2016), Géza Röhrig, "Oskubana papuga Rebego. Zmyślone opowieści chasydzkie" (Austeria 2016) oraz Zoltán Halasi, "Droga do pustego nieba" (Nisza 2017). Prowadzi blog dyskretnyurokdrobiazgow.blogspot.com i projekt "Gdzie się podziały poetki?" Tu są! Mieszka w Poznaniu.

ELIZA KĄCKA - adiunkt na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Opublikowała książki akademickie: „Stanisław Brzozowski wobec Cypriana Norwida” (Warszawa 2012) oraz „Lektura jako spotkanie. Brzozowski - tekst - metoda” (Kraków: Universitas, 2017), a także książki prozatorskie „Elizje” (Kraków: Lokator, 2017) i "po drugiej stronie siebie" (Kraków, Lokator: 2019). Współredaktorka antologii poezji najnowszej "Poeci i poetki przekraczają granice” (FA-art, 2011), redaktorka wyborów poezji mniej współczesnej (w tym Norwida). Członkini Zarządu Głównego TLiAM. Z sieci znana głównie (w swoim mniemaniu) jako autorka małych próz/nasłuchów miejskich. Recenzentka i czytelniczka literatury najnowszej.

Wieczór na Harendzie odbędzie się w ramach projektu "Wieczory na Harendzie", dofinansowanego przez Gminę Miasto Zakopane.

rozwińzwiń

195. Wieczór na Harendzie: Kasprowicz, Przybyszewski i ONA... Jadwinia

Relacja fotograficzna https://www.watra.pl/zakopane/kultura/2019/10/26/195-wieczor-na-harendzie-kasprowicz-przybyszewski-i-ona-jadwinia

 

Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza zaprasza na kolejny "Wieczór na Harendzie" w dniu 20 października 2019 r. o godz. 16:00

Podczas tego spotkania Roland Dąbrowski, autor książki "Kasprowicz, Przybyszewski i ONA... Jadwinia" (Kluczbork 2015) przedstawi historię związku i małżeństwa Jana Kasprowicza i Jadwigi Gąsowskiej oraz dzieje jej romansu i małżeństwa ze Stanisławem Przybyszewskim.

 

rozwińzwiń

Walny Zjazd Stowarzyszenia

Na podstawie art. 16 ust. 1 statutu, Zarząd Główny Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza zwołuje Zwyczajny Walny Zjazd Stowarzyszenia w dniu 19 października 2019 roku o godzinie 9:00 w pierwszym terminie i o godz.10.00 w drugim terminie, w siedzibie własnej w Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie 12 a w Zakopanem.

Porządek dzienny obrad:

1. Otwarcie Walnego Zjazdu, wybór Prezydium w osobach przewodniczącego i sekretarza oraz powołanie protokolanta. Uczczenie pamięci zmarłych członków Stowarzyszenia. Wystąpienia oficjalne.

2. Przyjęcie porządku obrad Zjazdu.

3. Wybór Komisji Mandatowej.

4. Wybór Komisji Uchwał i Wniosków.

5. Wybór Komisji Wyborczej.

6. Sprawozdanie Komisji Mandatowej w sprawie prawomocności Zjazdu. 

7. Sprawozdanie Zarządu Głównego SPTJK z działalności w kadencji od dnia 1.10.2015 r. do 30.09.2019 r. 7.1. Sprawozdanie merytoryczne 7.2. Sprawozdanie finansowe

8. Sprawozdanie Głównej Komisji Rewizyjnej SPTJK z działalności w kadencji od dnia 1.10.2015 r. do 30.09.2019 r.

9. Sprawozdanie Sądu Koleżeńskiego SPTJK z działalności w kadencji od dnia 1.10.2015 r. do 30.09.2019 r.

10. Dyskusja nad sprawozdaniami oraz zatwierdzenie sprawozdania Zarządu Głównego.

11. Rozpatrzenie wniosku Głównej Komisji Rewizyjnej SPTJK w sprawie absolutorium dla ustępującego Zarządu Głównego SPTJK za okres kadencji od dnia 1.10.2015 r. do 30.09.2019 r. i podjęcie uchwały.

12. Zmiany w Statucie Stowarzyszenia – przestawienie propozycji i podjęcie uchwały. Dyskusja nad wpisem SPTJK do OPP. Ewentualne podjęcie  uchwały.

13. Wybory władz naczelnych SPTJK, tj. Zarządu Głównego, Głównej Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego:            

14.1. Sprawozdanie Komisji Wyborczej i przyjęcie list kandydatów            

14.2. Wybór Komisji Skrutacyjnej            

14.3. Głosowanie            

14.4. Sprawozdanie Komisji Skrutacyjnej – ogłoszenie wyników wyborów.

15. Dyskusja i wnioski w sprawach programowych i innych, dotyczących działalności Stowarzyszenia w następnej kadencji.

16. Sprawozdanie Komisji Uchwał i Wniosków, podjęcie uchwał Zjazdu i przyjęcie wniosków.

17. Nadanie godności Honorowego Członka Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza pani Annie Kogutkowej

18. Zakończenie Zjazdu.
 

Informacje dodatkowe

W przerwie obrad, w godz. 12:00 – 13.30 odbędzie się spotkanie z cyklu Wieczory na Harendzie pt. Od obrazu do dźwięku, z udziałem poetek: Jadwigi Maliny oraz Kingi Piotrowiak-Junkiert, które poprowadzi Eliza Kącka.

Przerwa na obiad dla wszystkich uczestników Zjazdu około godz. 16.00. W przerwie obiadowej nastąpi tradycyjne złożenie kwiatów na grobach Jana Kasprowicza i Marii Kasprowiczowej.

Sprawozdanie ustępującego Zarządu Głównego zostanie udostępnione w siedzibie Stowarzyszenia, tj. w Muzeum Jana Kasprowicza w dniu Zjazdu od godz. 9.00. Projekt Statutu Stowarzyszenia zostanie również przesłany mailem Członkom Stowarzyszenia, którzy udostępnią swój adres internetowy oraz będzie do wglądu w siedzibie  Stowarzyszenia od 20 września 2019 r. 

Prosimy o potwierdzenie uczestnictwa do dnia 10 października br. i zgłoszenie zapotrzebowania na noclegi. Ze względu na sytuację finansową Stowarzyszenie może pokryć koszty podróży i noclegu jedynie członkom Zarządu Głównego, Głównej Komisji Rewizyjnej i Sądu Koleżeńskiego oraz delegatom Oddziału SPTJK w Łodzi. Pozostali członkowie przyjeżdżają na własny koszt. Dyrektorów szkół i hufców ZHP im. Jana Kasprowicza prosimy o delegowanie jednego kandydata i sfinansowanie jego uczestnictwa.

Informacji na temat Zjazdu udziela biuro Zarządu na Harendzie, tel. 18 20 68 426, e-mail: sptjk@interia.pl

Członków Zarządu Głównego zawiadamiamy, że ostatnie w bieżącej kadencji posiedzenie Zarządu Głównego odbędzie się w dniu poprzedzającym Zjazd, tj. w piątek 18 października 2019 r. o godz. 15.00 – oczekujemy na Harendzie, prosząc o niezawodne przybycie.

***

Przypominamy nr naszego konta bankowego, na które można wpłacać deklarowane składki członkowskie: Podhalański Bank Spółdzielczy w Zakopanem nr 23 8821 0009 0000 0003 8436 0001.

Dziękujemy.

rozwińzwiń

Zakończył się 4. Zakopiański Festiwal Literacki

Nasze Stowarzyszenie – jak co roku - miało na Placu Niepodległości, stoisko z wydawnictwami. Przez trzy dni  Beata Denis – Jastrzębska, Katarzyna Chruściel, Małgorzata Karpiel i Natalia Jastrzębska pełniły dyżur na stoisku. Pomagał  nam również Andrzej Chruściel. W wyborze dodatkowych, ciekawych publikacji pomagała nam Jolanta Piasecka. Dziękuję wszystkim osobom, które w ramach wolontariatu wsparły nasz udział w targach przypadających w tym roku na wyjątkowo upalne dni.           

   Pod Tatry tylko z książką…  

rozwińzwiń

„Wspólne drogi malarskie” - nowa wystawa w Galerii W. Jarockiego

22 czerwca 2019 r.  odbył się wernisaż nowej wystawy rozpoczynającej okres wakacji „Wspólne drogi malarskie”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza i Fundację Muzeum Wojciecha Weissa.

W  Galerii Władysława Jarockiego będącej częścią Muzeum Jana Kasprowicza „wakacyjne” prace zaprezentowali: Stanisław Chomiczewski, Adam Marczukiewicz, Paweł Kotowicz, Andrzej Borowski, Tomasz Klimczyk oraz Władysław Jarocki.
  

Wystawa jest czwartą z cyklu „Pokolenia” prezentacją dzieł i pamiątek Jarockiego, połączonych dialogiem z twórczością malarzy, którzy ukończyli kilkadziesiąt lat później, tą samą co on, krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Tym razem opowiemy o malarskich, pełnych letniego słońca, plenerach we Włoszech, w Wenecji i Toskanii, w Istambule, w Chorwacji, w Grecji, we Francji. Zobaczymy, iż poszukiwania pięknego kolorytu Południa, ostrego słońca, głębokich światłocieni, były ciągle niezaspokajanym celem wędrówek artystów, tych z okresu Młodej Polski i tych nam współczesnych. Tytuł wystawy nawiązuje bezpośrednio do tytułu pamiętnika Wł. Jarockiego „Moje drogi malarskie”. Kuratorką wystawy i cyklu „Pokolenia” jest Zofia Weiss, artyści uczestniczący w wystawie współpracują z Zofia Weiss Gallery w Krakowie.

Wystawa realizowana jest w ramach projektu „Harenda – zakopiański salon artystyczny. W kręgu literatury, malarstwa, muzyki i tradycji regionalnej”, realizowanego przy finansowym wsparciu Gminy Miasto Zakopane.

termin: od 22.06.- 15.09.2019 r.
Muzeum Jana Kasprowicza, Harenda 12a
godziny otwarcia: wtorek - niedziela 10.00 - 15.30 

 

rozwińzwiń

Zakopiańska Noc Muzeów 2019

W Zakopanem  oferta kulturalna zaproponowana na Noc Muzeów przez różne instytucje,  oraz osoby prywatne była interesująca. Jednym z miejsc otwartych i odwiedzanych „do nocy i po nocy” do czego zobowiązuje udział w…Nocy Muzeów było Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie.

Goście pojawiali się już przed 19.00 kiedy rozpoczęto oświetlanie  ogrodu kasprowiczowskiej Harendy. Pomagali nam m. in. harcerze zakopiańscy. Przewodnicy co godzinę oprowadzali zwiedzających po mieszkaniu Marii i Jana Kasprowiczów. Dwukrotnie (o godz. 21.20 i o 23.20) była okazja, aby wysłuchać  słuchowiska pt. "Nasturcja, czyli Wdowa Narodowa", autorstwa Marii Marcinkiewicz-Górnej i Rafała Zapały, zrealizowanego na 50. rocznicę śmierci Marii Kasprowiczowej.  
Przez cały czas dostępna była Galeria Malarstwa Władysława Jarockiego, w której  jest obecnie prezentowana jest trzecia wystawa z cyklu POKOLENIA "Krokusy na Harendzie. Władysław Jarocki - Bartosz Jancik".

Wydarzenie to było częścią projektu pod nazwą "Harenda. Zakopiański Salon Artystyczny. (W kręgu literatury, malarstwa, muzyki i tradycji regionalnej)", realizowanego przy finansowym wsparciu Gminy Zakopane.

Dziękujemy bardzo wszystkim wolontariuszom za pomoc!

Kiedy zegar  w salonie dwunastoma uderzeniami oznajmił koniec Nocy Muzeów  2019 trudno się było rozstać z gośćmi. Światło w oknach świeciło się do pierwszych ptasich treli.  

Harenda Jana Kasprowicza zaprasza za rok, w 100-lecie powstania domu, na kolejną Noc muzeów.

rozwińzwiń

Krokusy na Harendzie. Władysław Jarocki - Bartosz Jancik

31 marca w Muzeum na Harendzie otwarto nową wystawę na pożegnanie zimy „Krokusy na Harendzie”. Wernisaż odbył się w plenerze i pracowni Władysława Jarockiego, będącej częścią ekspozycji Muzeum Jana Kasprowicza.


Wystawa jest trzecią z cyklu „Pokolenia” prezentacją dzieł i pamiątek artysty połączonych dialogiem z twórczością młodego artysty studiującego na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Autoportret Władysława Jarockiego i monumentalne portrety góralskich dziewczyn będą otoczone na wystawie krokusami namalowanymi jak fotografie w skali makro przez Bartosza Jancika. Ich liliowo-fioletowe kwiaty, wypełniające nieomal całą powierzchnię obrazów, stanowią niezwykłą barwną dominatę, będącą symbolem wiosny rodzącej się na Podhalu.

Kuratorką wystawy i cyklu „Pokolenia” jest Zofia Weiss.

Słodkości krokusowe zamówione specjalnie na okoliczność krokusowego wernisażu przygotowała Cukiernia Samanta.

Wystawa realizowana jest w ramach projektu „Harenda – zakopiański salon artystyczny. W kręgu literatury, malarstwa, muzyki i tradycji regionalnej” realizowanego przy finansowym wsparciu Gminy Miasto Zakopane.

Na Harendzie krokusy w tym roku pokazały się dwa tygodnie temu. Powoli przekwitają. Na górskich polanach uśpione pod grubą warstwą śniegu, lada moment wychylą się ku słońcu. W Tatrach zbliża się sezon kwitnienia krokusów. Zacznie się „turystyka krokusowa”. Tatrzański Park Narodowy wspólnie z władzami Kościeliska rozpoczął kampanię „Hokus Krokus”, która ma uświadomić turystów, że roślina jest pod ścisłą ochroną. 

Przypomniał o tym, obecny na Harendzie Jan Krzeptowski-Sabała, przewodnik tatrzański, edukator pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego.
 

Termin wystawy 31.03. - 02.06.2019
Muzeum Jana Kasprowicza, Harenda 12a
godziny otwarcia: wtorek - niedziela 10.15 - 15.15

rozwińzwiń

Dramatyczny koniec Młodej Polski – (re)wizje

Pracownia Historii Dramatu 1864-1939 przy Instytucie Literatury Polskiej Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza, Katedra Dramatu i Teatru, oraz Katedra Literatury Współczesnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II zorganizowały w dniu 2 marca seminarium naukowe  „Dramatyczny koniec Młodej Polski – (re)wizje”.

Seminarium odbyło się  Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie. Jego celem była analiza dramatyczno-teatralnej spuścizny epoki modernizmu z perspektywy odzyskania niepodległości oraz zjawisk związanych z kontynuacją i ewolucją poszukiwań artystycznych. Podjęto interesującą  refleksję nad obecnością dziedzictwa Młodej Polski w kulturze literackiej i teatralnej kolejnych lat – od dwudziestolecia międzywojennego po współczesność.

 Dyskutowano wokół dramatów Stanisława Wyspiańskiego, Tadeusza Micińskiego, Stanisława Przybyszewskiego, Stefana Żeromskiego, Jana Kasprowicza oraz innych, zarówno uznanych, jak i zapomnianych twórców kształtujących obraz dramatu i teatru epoki. 

Spotkanie zakończył wieczór autorski  „A przecież zebrałem tyle słów w jednej linii”Karola Samsela,  który zaprezentował wiersze z tomu „Z domami ludzi” oraz poemat „Autodafe”.

pk

rozwińzwiń

Pierwsze krokusy na Harendzie!

Pojawiły sie pierwsze krokusy przy Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie. Zapraszamy.

Z "Dziennika" Marii Kasprowiczowej:

9 marca [1926 r. przyp. MK]

"Lubię, kiedy Janek zadaje mi pytania: - Byłaś na schodach? Patrzyłaś na skarpy? Ile tam krokusów? - Prawie co dzień zadaje mi te pytania. Dzisiaj dodał: - Gdybym mógł, ciągle bym tam chodził, aby się im przygladać. Istotnie krokusy pomału zaczynaja już kwitnąć. Jest ich na razie zaledwie parę. Tym bardziej się nimi cieszymy."

Maria Kasprowiczowa - "Dziennik", Instytut Wydawniczy PAX, 1966, str. 410-411

rozwińzwiń

Dyrdymały z pożółkłego kajetu

Poniżej zamieszczamy artykuł Beaty Zalot o pani Annie Kogutkowej, jednej z kustoszek Muzeum Jana Kasprowicza, który ukazał się w "Tygodniku Podhalańskim" nr 6/2019.

 

Czy to prawda, że Przybyszewski był Cyganem, a Barbara Wachowicz nieślubnym dzieckiem Marii Kasprowiczowej?

Takie zaskakujące pytania słyszała czasem Anna Kogutkowa podczas swojej 14-letniej pracy w Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie. Co odpowiadała gościom - nie wiadomo, ale same pytania przetrwały w prowadzonym przez nią Dyrdymalionie Harendy.

W grubym brulionie zapisywała też zabawne historie, cytaty gości. "Posiadam wiadomość ze źródeł autorytatywnych, że Jan Kasprowicz napisał "Góralu, czy nie żal" - usłyszała od jednej z pań. "Czy Kostka Napierski to jest ten sam, który ofiarowywał Kasprowiczowi samowar?" "Dziwne muzeum, brak wrażeń" - pozostawił wpis jeden z młodych literatów. Ktoś inny sugerował, żeby wyciąć drzewa przed muzeum, bo zasłaniają budynek. "Popatrz, synku, na portrecie jest Adam Mickiewicz, wielki przyjaciel Kasprowicza" - podsłuchała kiedyś. Nie prostowała, żeby nie podważać ojcowskiego autorytetu.

"Co się patrzysz jak ciele na malowane wrota" - zwróciła kiedyś uwagę kobieta swojej córce, która patrzyła na malowane drzwi do kuchni w muzeum.

Innym razem pojawił się młody człowiek, który powiedział, że zbiera materiały na temat, jak powstaje piękno. "Byłem w kościele na Harendzie i znalazłem tam piękno, proszę o potwierdzenie tego pieczątką muzeum" - poprosił zaskoczonej pani kierownik.

"Dyrdymalion" bardzo wzbogacały cośrodowe zebrania Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza, z którego nielogiczną nazwą pani Anna nie może pogodzić się do dziś (Jak się można przyjaźnić z twórczością? - pyta).

Podczas takich śród była herbatka z czymś mocniejszym, która dodawała uczestnikom zebrań weny, a dzięki temu rosła liczba zabawnych wierszyków, nierzadko dedykowanych pani Annie ("Poecina nasza Hania Kogucina..." czy "Witam naszą Annę, co zamieniła wieś na Hawanę" (to aluzja do jej wyjazdu na Kubę).

Anna Kogutkowa - mistrzyni mówionego słowa

Pracę na Harendzie zaczęła w 1976 r. Dwa lata po tragicznej śmierci syna. To miało być lekarstwo na jej ból, ciągle trwającą żałobę. - I było - zapewnia, siedząc przy herbatce i ciastkach własnej roboty, wśród pamiątek po tamtych czasach.

- Zaczęłam tam pracę kilka miesięcy po śmierci Niety, siostry pani Marusi Kasprowiczowej. Obydwie panie zdążyłam poznać wcześniej, podczas pierwszej wizyty na Harendzie, kiedy jeszcze mieszkałam w Kościelisku i pracowałam w bibliotece WDW. Poszłam wtedy na Harendę  z koleżanką z pracy - Józią Stanek z Białego Dunajca - opowiada. - Wchodzimy do muzeum, nikogo tam nie ma, za kotarą słychać tylko potworną kłótnię kobiet, po rosyjsku. Pani Marusia zorientowała się, że ktoś jest, wyszła do nas, wykonała jakiś teatralny gest i zachęciła do oglądania albumu ze zdjęciami. Potem wróciła za kotarę i kontynuowała głośną kłótnię - wspomina. - Byłam wtedy przerażona, nie przypuszczałam, że kiedyś ten dom tak polubię - dodaje pani Anna, która najpierw pracowała w muzeum na Harendzie jako przewodnik, a potem kierownik.

Twierdzi, że to było idealne miejsce dla niej. Po traumie związanej ze śmiercią syna potrzebowała kontaktu z ludźmi. - Nie siedziałam za biurkiem, mogłam gościć ludzi, urządzać ten dom, oprowadzać i opowiadać o jego słynnych gospodarzach - mówi.

Pani Anna miała dar opowiadania, potrafiła ze słuchaczy nawet łzy wycisnąć. Każdemu opowiadała inaczej - inne były historie dla dorosłych, inne opowieści dla dzieci. Inaczej snuła opowieść profesorom czy literatom, inaczej robotnikom, którzy przyjechali do Zakopanego na wycieczkę zakładową.

Kiedyś odwiedziła ją grupa biskupów. - Słuchali z zainteresowaniem, a kiedy skończyłam, zapadła cisza. Aż jeden z biskupów odezwał się: "Pani mogłaby u nas rekolekcje prowadzić".

Innym razem przyszła wycieczka z chłopakami z poprawczaka. Pani Anna zaczęła im opowiadać o trudnym dzieciństwie i młodości Kasprowicza, o tym, jak często był głodny, jak nie miał w nikim oparcia. - Nagle zobaczyłam chłopaka pod piecem, jak płakał rzęsistymi łzami. Wychowawca powiedział mi potem: "To, że jeden z nich płakał, niech pani przyjmie za wielką zapłatę".

Muzeum zamknięte do odwołania

- Ja się tu po prostu spełniałam, tego właśnie potrzebowałam – podkreśla Anna Kogutkowa.

- To nie było tak jak dziś. Zajeżdżały pod budynek autokary, w każdym po 40 osób, za mostem czekały kolejne dwa autokary, jedna wycieczka czekała na schodach, cztery na werandzie. W wakacje czy ferie był prawdziwy najazd - wspomina.

Były też wizyty indywidualne, często bardzo ciekawych gości. Zapraszała ich do swojego pokoju, zawsze częstowała ciastkiem i herbatą, chciała, żeby czuli się jak w domu, a nie jak w muzeum. Czasem takie wizyty zamieniały się w dłużej trwające znajomości, czasem po takich wizytach pozostawały książki z dedykacjami autorów dla charyzmatycznej gospodyni. Na półce pani Anny są takie cenne egzemplarze z wpisami Jana Dobraczyńskiego, Jerzego Andrzejewskiego czy Wojciecha Żukrowskiego.

W pewnym momencie miała już dosyć tej pracy. W drzwiach zostawiła kartkę "Muzeum zamknięte do odwołania" i już nigdy się tam nie pojawiła. Nie pojawiła się w pracy, bo - jako gość - Anna Kogutkowa jest tam zawsze mile widziana, a dla innych ma zawsze w zanadrzu ciekawą i nieznaną harendziańską opowieść.

Zanim Zakopane ją uwiodło 

 Pod Tatry przyjechała tuż po wojnie z powodu gruźlicy. Ta sama choroba doskwierała jej świeżo poślubionemu mężowi - Józefowi Kogutkowi, który - podobnie jak jej ojciec - był wojskowym.

Czasy przedwojenne pani Anna wspomina z sentymentem. Urodziła się w wielkopolskim Pleszewie, jej ojciec był oficerem Wojska Polskiego, wykładowcą w Szkołach Podchorążych pod Lwowem w Rawie Ruskiej, w Inowrocławiu i Lublinie.

- To był dom szczęśliwy i zasobny. Moje życie było ciągłą wędrówką, razem z ojcem przenosiliśmy się ciągle w nowe miejsca. Dużo też z rodzicami podróżowałam. Zanim skończyłam 10 lat, byłam w Krynicy, Cetniewie, na Huculszczyźnie i w wielu innych miejscach, gdzie były oficerskie domy wypoczynkowe - wspomina. Bakcyl podróżniczy towarzyszył jej potem przez całe życie. Za kierownicą malucha zjeździła pół Europy. W bardziej egzotyczne kraje wyjeżdżała z Orbisem. Była nad Morzem Karaibskim, Zatoką Meksykańską, Morzem Chińskim i Japońskim.

Czas upodlenia i nędzy

Wybuch wojny zastał rodzinę w Lublinie. Już 6 września 1939 r. poległ ojciec Anny - kpt. Władysław Małecki. Dla wdowy i jej córki nastały trudne lata. Czas wojny i okupacji - to jak mówi dziś Anna - czas okrutny, czas upodlenia, nędzy i głodu. - Obie z matką byłyśmy wyrzucane z domów do coraz gorszych dzielnic i obskurnych bud. Przeżywałyśmy koszmar egzystencji na granicy chorób i śmierci - opowiada. To dla Anny czas kopania rowów fortyfikacyjnych dwa razy w tygodniu na obrzeżach Lublina. Nieustanna groźba wywózki do Niemiec. Ale i czas nauki w niemieckiej szkole zawodowej - Mal-und Zeichenschule, gdzie z przyjemnością zgłębiała tajniki malarstwa i rysunku.

- Gdy nas ładowano na ciężarówki, nie wiedziałyśmy do końca, gdzie nas zawiozą, czy do kopania rowów, czy do Majdanka, obozu hitlerowskiego na obrzeżach miasta - wspomina. Ciężka fizyczna praca była dla kilkunastoletniej, delikatnej dziewczyny ponad siły. Anna słabła, mdlała, w końcu dostała zapalenia opłucnej i zachorowała na gruźlicę. Po wyzwoleniu, już jesienią 1944 r. zaczęła naukę w polskiej szkole średniej pod pieczą - jak podkreśla - kadry świetnych przedwojennych pedagogów. Z powodu ciężkiego stanu zdrowia trafiła na 2 lata do Otwocka, a potem do Zakopanego, gdzie - jak wspomina - wszystkie sanatoria pękały w szwach, a cmentarz szybko się zapełniał. Aż do czasów pojawienia się streptomycyny, która wyleczyła tysiące ludzi.

Spartańskie szczęście na Strążyskiej

Przyjazd do Zakopanego był jednocześnie podróżą poślubną. Był rok 1951.

Młodzi zamieszkali w Kościelisku, u Gąsieniców Bukowych na Budzówce. Po roku przenieśli się do schroniska PTTK na Ornaku, gdzie mąż został kierownikiem. - Ale najwspanialsze miejsce na ziemi czekało na nas w Dolinie Strążyskiej, gdzie mąż zaczął pracę leśniczego. Mimo że warunki były spartańskie, leśniczówka była bardzo zaniedbana, to było I7 najszczęśliwszych lat. Tam urodzili się nasi synowie Marek i Jacek - podkreśla. Nie było wody, trzeba było po nią chodzić do źródełka przez całą Polanę Młyniska, pranie robiło się w potoku. - Dopiero, kiedy miał urodzić się pierwszy syn, mąż doprowadził do budynku wodę i zrobił łazienkę - opowiada.

- Gdy się nasi znajomi w Warszawie dowiedzieli, że mieszkamy w leśniczówce, każdy nas chciał odwiedzić. Goście to było nasze przekleństwo, musiałam ich prosić, żeby nam dali trochę wytchnąć - wspomina ze śmiechem.

Pani Anna zaczęła pracę w obserwatorium meteorologicznym. Robiła codziennie pomiary na pobliskiej stacji meteorologicznej, bardzo lubiła tę pracę. Jej szefem był legendarny "Pimek", czyli Józef Fedorowicz.

- Mój mąż był w klubie brydżowym, grał z Kornelem Makuszyńskim, który był świetnym brydżystą - wspomina kolejną znaną postać zakopiańską z tamtych czasów.

W 1965 r. zaczęli budowę własnego domu na Parcelach Urzędniczych, by po 5 latach się do niego wprowadzić. Niedługo cieszyli się szczęściem, w 1974 r. zginął tragicznie ich starszy syn. Z traumy wyciągnęła ją praca w muzeum na Harendzie. Przestała tam pracować, by poświęcić czas ciężko choremu mężowi, który odszedł na początku lat 90.

Zakopane nie jest już kulturalne

Pani Annie - podobnie jak jej mamie - pisana jest długowieczność. Mimo pięknego już wieku jest sprawna, pełna wigoru, jasności umysłu i poczucia humoru. Żywo interesuje się tym, co dzieje się w kraju, w mieście, które kiedyś wybrała. Nadal żywo zajmują ją sprawy kultury. Dużo czyta, ma swoje wyrobione na wszystko zdanie.

- To nie jest już moje Zakopane - mówi ze smutkiem. Politykę deweloperską w Zakopanem nazywa skandaliczną. - Na każdym skraweczku coś budują. Jak zobaczyłam na Pardałówce ten budynek z siedmioma piętrami - przeraziłam się - wyznaje. - Zakopane nie jest już kulturalne. Najważniejszym wydarzeniem jest spęd na jakiegoś Sławomira.

 

rozwińzwiń

W Nowy Rok z nową werandą !

Muzeum Jana Kasprowicza na Harendzie mieści się w budynku, który za parę lat będzie miał 100 lat! Budynek jest drewniany, kryty gontem. Drewno, to nie kamień, czy cegła. O stalowym dachu nie wspomnę. Nie jest to materiał odporny na czas i górski klimat. Czasami coś się nam uda odrestaurować, odnowić, przywrócić do świetności. W tym roku udało się wymienić cześć werandy. Było to możliwe dzięki wsparciu finansowemu  Miasta Zakopane. Dziękujemy.

 

Prace wykonywała Firma PROJEKT – DOM „STASZEL” Zbigniew Staszel z Nowego Bystrego pod nadzorem Państwowego Inspektora Zabytków.

pk.     

rozwińzwiń

Zima...

Droga 

Wybrałem sobie drogę, której sanie
Moich sąsiadów nie ruszyły. W lecie
Krzewna tu rosła trawa, dziś zamiecie
Biel swą pokładły na przemarzłym łanie.

Brnę po pas w śniegu,pot mi czoło zlewa.
Choć takie zimno, że kawki i wrony
Znikły, a wczoraj tłum ich wygłodzony
Wrzaskiem oprzędzał te samotne drzewa.

Śmieją się ze mnie poczciwi ludziska:
Po co wam, panie, trud ten? Tak się żali
Chłop, który czasu dość miał poznać z bliska

Potrzeby życia... Lecz ja brodzę dalej,
Zda mi się bowiem, że z drogi tej końca
Zobaczę lepiej zachód mego słońca...


 Jan Kasprowicz, z tomu Ballada o słoneczniku, 1907r.

 

Foto. Zygmunt Januszewski, praca nagrodzona w konkursie fotograficznym "Tatry i Podhale w twórczości Jana Kasprowicza"  zorganizowanym przez SPTJK w roku 2010.

rozwińzwiń